Gazdówka Bydgoszcz opinie, niebo w gębie po góralsku w karczmie góralskiej trasa Bydgoszcz-Gdańsk.
Kawałeczek za Bydgoszczą jadąc w kierunku Gdańska, po lewej stronie jest piękna chata góralska. Normalna wielka bacówka Gazdówka Bydgoszcz której właścicielem jest rasowy baca! Z tego co się orientuję jest tam też hotel, ale nie zaglądaliśmy z Biznesfanem.pl do niego. No nic ja jestem fanem pierogów tam serwowanych, ale o tym za chwilę ;)
- Duży parking to atut Gazdówki
- Świetnie ogarnięta zagroda = można wyprostować nogi i odpocząć.
- Sala z klimą, bardzo nastrojowa i duża ( pomimo tego zawsze część stolików zajęta przez gości )
- Kibelki czyste i klimatyczne.
- Na środku wielkie palenisko na którym w chłodne dni normalne ognisko się pali!
- Obsługa w Gazdówce szybka i profesjonalna znająca dokładnie menu + rasowe góralskie stroje ;).
- Klimat super, człowiek nagle ląduje w górach, wszystko z drewna + skóry owcze na ławkach.
- Ceny całkiem znośne, ale to nie bar przy drodze! (2 facetów najada się z kawą za około 140-200zł).
No to lecimy ;)
Śniadań nigdy tam nie jadłem.
Zupy polywka borowikowa z łazankami perfekto… grube wielkie kawały borowika pływają między oczkami tłuszczu a do tego własne łazanki….
Generalnie wszystko robią sami.
Przed zupą kelner gości gości ;) domowym smalcem + chleb z własnego wypieku, należy uważać z tym daniem bo się można zapchać przed obiadem właściwym!
Przystawka na ciepło… tego nigdy nie omijam odwrotność normalności, czyli pierogi w cieście francuskim z kapustą polewane sosem jałowcowo grzybowym…. pychota! Widziałem, że Biznesfan krzywił się lekko, stwierdził, że mu ciasto francuskie zalatuje za bardzo słodyczami których nie lubi. Jak ktoś jednak nie ma takich uprzedzeń to polecam …. palce lizać, kruche chrupiące polane fantastycznym sosem którego zawsze jest lekko za mało ;) Na samą myśl ślinka mi cieknie!
Obiad jako fan kaczki przytuliłem „Babcyna kacka z jabkiem i źurawinom piecona” Pychota, super podana w drewnianym korytku, skórka lekko tłustawa, mięsko miękkie aczkolwiek nie rozpadające się od widelca z charakterystycznym kaczkowatym posmakiem…. pewnie i sama kaczka była od rolnika a nie z Tesco ;) na to wszystko położone jabłko, z boku kapusta a całość sowicie podlana żurawiną…. palce lizać!
Deser…. maliny z lodami na gorąco, coś pięknego!
Jednym słowem kuchnia wysokiego lotu, knajpa przy drodze ale smakuje jak u Geslerowej, myślę, że ona tam nigdy nie trafi bo nie miała bo co zmieniać i w kuchni i w wystroju! Jestem kontent na całego 10/10 daję! Zjecie tam naprawdę smacznie, w miarę szybko, z przyjemnością delektując się niespodziewanym pobytem w górach które wyrastają znienacka parę kilometrów za Bydgoszczą!
link
Popularity: 3% [?]















Piotr, zapraszam, jak będziesz jechał do Lublina od strony Warszawy, do Karczmy Bida. Podobny klimat – za 30 dychy po prostu ……….. nażresz się na full. Jakbyś jechał dzwoń do mnie to razem się nażremy :) Zawsze jak tam jem to zasady żywienia mam gdzieś :))
Kurcze, zagłodniałem. Jadę na Lublin!!!
Właśnie wracaliśmy w trzy samochody z urlopu nad morzem – razem 12 osób i pies; już na samym wejściu zostaliśy wyproszeni i nie mogliśmy skosztować tych „super dań”; wypoczywaliśmy nad morzem w okolicach Łeby, nie ma tam problemy wejścia z psem; a w restauracji EWA ZAPRASZA w Sasinie psu na wejściu podawana jest miska z wodą – restauracja jest jedną z najlepszych w Polsce, bywają tam bardzo znani ludzie – myślę , że menager Państwa restauracji musi jeszcze dużo uczyć się i zacząć liczyć 12 osób x ….
Jan, mam podobne odczucia.
Restauracja chyba nie dla ludzi- z psem nie wszedłem więc został w aucie a jak zapytałem o siedzisko dla dziecka to mnie prawie zjedzono wzrokiem. Za taki klimat góralski to ja dziękuję- wolę hot-doga na stacji…A tak swoją drogą co robi karczma góralska koło Bydgoszczy? to jak oscypki nad morzem i palemki na Krupówkach ;-)
Choć sam jestem właścicielem psa nie przyszłoby mi do głowy zabierać go na obiad do restauracji… Nie rozumiem waszego oburzenia – a co z właścicielami kotów, kanarków i rybek – nie przesadzajcie Panowie – tym bardziej, że można tam zjeść ze zwierzakiem na zewnątrz pod parasolem lub w pobliskiej altanie, a obsługa poproszona o wodę dla psa przynosi ją bez opisanych grymasów, to samo tyczy się fotelika dla dziecka – co jako ojciec potwierdzam!
Trochę więcej zrozumienia i pozytywnego nastawienia.
Ja serdecznie polecam, a ilekroć tam jestem ilość samochodów i gości mówi sama za siebie…