Fanatyzm podstawą sukcesu???
Czy aby osiągnąć sukces należy być fanatykiem?
Czy aby być prezesem korporacji należy być fanatykiem?
Czy aby być właścicielem firmy należy być fanatykiem?
Czy aby mieć sukces w MLM należy być fanatykiem?
Odpowiedzi brzmią NIE NIE NIE!!!
FANATYZM TO ZŁO!
Ostatnio dużo fanatyków widuję, super biznesy … fanatycznie zapatrzeni w możliwość zarobku.
Ja rozumiem, że odkrycie możliwości zmienienia czegoś w życiu jest fascynujące… jednak wysadzanie się w powietrze u znajomych jest lekkim fopasem, prawda?
Wyobraźcie sobie, że idziecie na święta, 50 osób z rodziny siedzi przy stole a wy BUMMM detonacja… jak typowy fanatyk religijny (niezależnie od religii). Straszne prawda?
Wyobrażacie sobie taką samą sytuację, tylko nagle fanatyk zaczyna sprzedawać kredyty hipoteczne, przecież rodzina go wyklnie i zepsuje święta… a jest jakaś różnica między kredytem, samochodem itd… a produktem w MLM?
Nie ma, jednym słowem chamska rekrutacja w święta powoduje ucieczkę rodziny… jak wam w święta dzwonią z propozycją kredytu… to was szlag trafia… to kochani nie gotujcie tego samego swoim znajomym!
Ludzie prowadzący biznes z sukcesami potrafią rozdzielić biznes od relaksu, rodzinę od pracy i potrafią wyczuć kiedy o czym i z kim na jaki temat gadać!
Jeśli w święta was pytają co robicie, możecie się umówić na spotkanie i tyle, ani nie jest to czas na mlm ani nie jest to czas na branie kredytów ani na telemarketing :)
Dlatego życzę wam umiaru i szczęśliwego nowego roku!
Popularity: 4% [?]









Czy ludzie mi osobiście odmawiają współpracy ? Odpowiedź brzmi NIE ! :))
Jak to NIE, zapytasz ? Każdy ma odmowy.
Jeśli jestem dla nich tym samym Wojtkiem, którego znali zanim pokazałem im swój biznes. Jeśli można ze mną napić się wódki, dokładnie tak jak przed prezentacją im współpracy i jeśli podczas picia wódki nie cisnę im o biznesie, to wiesz co ? Większość po czasie sama przychodzi, dokładnie dlatego bo rozdzielam biznes od życia prywatnego. I nawet jak nie nawiązują współpracy to stają się moimi Klientami.
Dokładnie :)
Oj,przeczyłem obejrzałem i komentarza nie wpisałem, ale naprawiam to :)
W pełni się z Tobą zgadzam, fanatyzm jest beeee. Pamiętam, że w 96r kiedy spotkałem się z Amwayowcami – zabrali mnie na stopa i snuli opowieści o wielkim biznesie jak to rzucają pracę, własne firmy itd ( sam później przez chwilę nim byłem bo pokazano mi plan, a nie tylko opowieści – Amwayowcem z lekkim skrzywieniem fanatycznym)to część z nich była fanatykami. Oczywiście nie chce nic umniejszać biznesowi Amway. Jak zacząłeś opowiadać o złocie i „koledze” A i chyba skojarzyłem tez „koleżankę” od Lyo to mordka mi się uśmiała.
To o czym mówisz, czyli nadmierne utożsamienie się z firmą to jedno, to co często mnie irytuje to to, że często i gęsto ludziska dorabiają ideologie do produktu który oferują. Nie dość, że biznes ich jest najlepszy to produkt dosłownie krawaty wiąże i usuwa ciąże.
Witam!
Swięte słowa, Panie Piotrze. Wyczucie w MLM to podstawa. Swietny artykuł na ten temat, szkoda tylko, że ukazał się po świętach, bo zapewne wielu fanatyków popełniło fauxpas, a dzięki temu artykułowi być może by tego te osoby uniknęły:)
pozdrawiam i sukcesów w nowym roku życzę:)
To, że taki fanatyk wreszcie przestanie być fanatykiem i da ludziom w święta święty spokój, należy do podstawowych zasad szanowania tradycji innych ludzi, ich odmiennej mentalności, a przede wszystkim do kultury osobistej samego sprzewcy – fanatyka – jaką on reprezentuje sobą, dzwoniąc do ludzi w święta.
Natomiast znam wiele sytuacji odwrotnych, kiedy to do nas, jako osób prowadzących biznes w systemie MLM – konsultanów zdrowia czy biznesu, nasi Klienci, Klubowicze „zdrowotni” czy też Liderzy, dzwonili po godz. 23.00 i to w czasie pobytu na sobotniej czy niedzielnej imprezie oraz w czasie świąt dokładnie podczas kolacji wigilijnych czy spotkania rodzinnego… Takie sytuacja bywały w naszym życiu.
Ręce opadają… :)
Warto rozróżniać czas na pracę i prywatny czas na spotkania rodzinne, towarzyskie, czas na relaks i tzw. nocne godzinny ciszy i nikogo niepotrzebnie nie niepokoić swoimi telefonami.
To ciekawy wpis – naświetlający problem robienia biznesu na siłę, bez znajomości podstawowych zasad kultury i obyczajów oraz za wszelką cenę… Pozdrawiam
No właśnie fanatykami się zostaje przez złą naukę tego biznesu. Jeżeli nasz sponsor jest nastawiony na zysk to długo nie pociągnie. System sam go wyeliminuje. Co do rozdzielenia tego biznesu o zycia prywatnego jak najbardziej, jestem za.
Piotrze, jak zwykle cenne spostrzeżenie.
Fanatyzm w każdej sferze jest złem i, niestety, trzeba o tym przypominać na okrągło.
Pozdrawiam noworocznie
Joanna
Nawet fanatyk powinien postępować etycznie w swoim „fanatyźmie”.
Każdy człowiek wtedy będzie postępował moralnie, kiedy będzie szanował innych ludzi i nie będą oni dla niego tylko środkiem do osiągnięcia jakiegoś celu.
Pozdrawiam
i życzę w Nowym Roku
sukcesów (etycznych).
Sam zaliczyłem czas fanatyzmu kiedyś, prawie 20 lat temu.
Po latach staram się pracować aby żyć, nigdy odwrotnie.
Żyję i szanując innych, nie przeszkadzam żyć.
Życzę realizacji celów w nowym roku!
Z fanatyzmem mamy do czynienia tam gdzie powstaje pewna ideologia w jakiejś „słusznej sprawie” i wcale nie musi to dotyczyć tylko biznesów MLM. Ale jeżeli chodzi o MLM, spotkałem się bardzo często z tym problemem. Wciskanie „na siłę” danego produktu wcale nie musi oznaczać, że mamy do czynienia z fanatyzmem, ponieważ może być to spowodowane chociażby naciskami szefów firm na sprzedaż lub próbą wyrobienia przez sprzedawcę określonych norm sprzedażowych.
Fanatyzm w MLM jest poważnym problemem związanym z budowaniem trwałych relacji między ludźmi. Objawia się to niestety tym, że ludzie, którzy przyjęli narzucone przez kogoś wyżej ideologie jako własne, nie mogą dopuścić do własnej wiadomości odmiennego zdania innych ludzi i w żaden sposób nie docierają do nich argumenty innych.
Niestety wpływa to bardzo negatywnie na postrzeganie biznesów MLM i klasycznej sprzedaży bezpośredniej. Właśnie dlatego niektórzy postrzegają MLM jako sektę, zarzucając manipulacje w celu werbunku nowych ludzi. Przez takie niewłaściwe podejście, wątpliwe jest, by kiedykolwiek biznesy MLM i klasyczna sprzedaż bezpośrednia były akceptowane przez społeczeństwo.
Nikt nie lubi, kiedy ktoś wręcz nachalnie usiłuje mu sprzedać jakiś produkt, nie dopuszczając do siebie słowa NIE. Nie jest możliwe, by w ten sposób można było zbudować trwałą więź z klientem, gdyż ten zawsze będzie nastawiony tak, że akwyzycje i wszystkie biznesy MLM będą kojarzyły się z naciąganiem naiwnych.
„Nawiedzonych” spotyka się w branży mlm zarówno w „szarych szeregach” jak i wśród osób działających dłużej w biznesie.Wydaje mi się, że pierwsze kontakty ze sponsorem, jego poglądami i podejściem do istoty marketingu sieciowego ma ogromny wpływ na dalszą postawę nowych partnerów.Pół biedy, jeżeli umowę podpisuje osoba, która myśli i niekoniecznie przyjmuje wszystkie sugestie sponsora bezkrytycznie.Znacie sytuacje, gdzie sponsor wręcz nakazuje, że jeśli nasz znajomy nie zechce z nami współpracować, to należy zerwać z nim kontakt ? Spotkaliście się z takimi paradoksami? Ja się spotkałam.
I uważam, że wówczas najlepiej rzeczywiście zerwać kontakt, tyle , że z owym sponsorem.
Szkoda, że przypadkowe osoby spotykając się z fanatykami mlm, przenoszą swoją niekorzystną opinie na pozostałych, normalnie i etycznie działających dystrybutorów.
Umiar tutaj wskazany. Mądrość i takt mogą być naszymi sprzymierzeńcami. Często też im mniej powiesz o tym czym się zajmujesz zadziała na intrygująco na rozmówcę- o czym już kiedyś Piotrze pisałeś/ wielbłądy w namiocie:)/.
Świetne nagranie.
Prawda jest taka, że jest czas na pracę, naukę, zabawę, itp.
Do szału mnie doprowadzają znajomi, którzy podczas imprezy, na której jest jedzenie i picie gadają o pracy.
W pracy o pracy, w domu o pracy i jeszcze na imprezie o pracy.
I jeszcze są oburzeni gdy ktoś nie chce rozmawiać o pracy, a na spotkanie osobne umówić się nie chcą.
„Znacie sytuacje, gdzie sponsor wręcz nakazuje, że jeśli nasz znajomy nie zechce z nami współpracować, to należy zerwać z nim kontakt ? Spotkaliście się z takimi paradoksami?”
TAK.
A ja myślę, że fanatyzm – kontrolowany w MLM jest wskazany. Po prawie 10 latach współpracy widzę, że sukces odnieśli – „zdrowi szaleńcy”. Ludzie, którzy budzą się z myślą o swojej firmie, jedzą z myślą o firmie i żyją MLM-em. Oczywiście zachowują umiar i kindersztubę w relacjach z innymi. Ale do szaleństwa maja tylko maleńki krok… :) Tacy najszybciej osiągają sukces. A tacy, którzy pracują „od – do” – nie. Jak myślisz Piotrze? Pozdrawiam ciepło :)
Witaj Wojtku :)
Pamiętam jak po raz pierwszy otarłam się o MLM. Pamiętam że byłam przerażona, ponieważ system ten kojarzył mi się z niczym innym jak właśnie z namawianiem innych do rzeczy, do których niekoniecznie są oni przekonani.
Ludzie są często przewrotni. Jeśli nagabujesz kogoś do zrobienia czegoś, to miejmy świadomość tego, że działa to odwrotnie niż nam się wydaje. Fanatyzm powoduje że BRANŻA MLM wciąż jest dla nas ciemną magią. Coraz częściej zdarza się również, że tracimy dzięki temu wszystkich wokół nas.
Dzięki za ten artykuł i video, które stały się dla mnie prawdziwą inspiracją do napisania kilku słów na moim blogu: http://patrycjazak.com/archives/793
Pozdrawiam serdecznie
Patrycja
Sporo mamy fanatyków w biznesie :) A przecież nie o to chodzi, trzeba umieć wyważyć. Chociaż przyznaje, że swego rodzaju kontrolowany fanatyzm jest czasem wskazany – w każdym biznesie ;)
Ciekawy artykuł. Z tym fanatyzmem to prawda.