Czym się różni Program Partnerski od MLM.
Ostatnio rozpala się coraz większa dyskusja na pewnym portalu społecznościowym na temat różnic między mlm a programem partnerskim. Jedno i drugie właściwie jest podobne ;) Ostatnie programy partnerskie to festiwal, wielopoziomowości ;) Dlaczego?
Ponieważ jeden poziom zachęca do sprzedawania, minimum 2 poziomy zachęcają do sprzedawania ale także do polecania samego PP partnerom. Ok gdzie różnica?
Programy partnerskie nie wymagają wielkiego nakładu czasu i pracy, dotyczą najczęściej bardzo powtarzalnych produktów, nie chodzi mi o bardzo zużywalne, tylko produkty powszechnie znane. Oczywiście prosument w PP jest tak samo pożądany jak i w mlm :) Jednak firma która wypuszcza PP nie musi ponosić takich nakładów jak firma mlm, firma ma już produkt i produkt jest powszechnie znany… ot benzyna, szkolenie itd… Sam właśnie jestem na ukończeniu PP dla szkoleń swoich i Anny Tomali, będzie to proste jak drut, dajesz baner na stronie, albo linka… jak ktoś się dzięki temu zainteresuje i kupi dostajesz prowizje.
W PP nie ma kwalifikacji miesięcznych, nie ma szkoleń, nie ma materiałów i seminariów… co nie znaczy, że nie ma pieniędzy!!! One są i potrafią być całkiem spore! Sam w ciągu kilku lat współpracy z allegro.pl zarobiłem kilkanaście tysięcy pln z programu partnerskiego. Jednak prawda jest dość brutalna, chcesz zarobić górę forsy … trzeba zupełnie jak w mlm wykonać masę dobrej roboty!
Dlaczego…. cóż aby wypromować dobrze stronę na którą TYLKO wsadzasz baner i kasa z nieba leci… trzeba się nad tym napracować.
Oczywiście wielu sądzi, że jak zaspamują fora to zarobią miliony… ja zawsze twierdzę, że jakby za spam firmy płaciły miliony to sobie same mogą spamować bez łaski i zaoszczędzić masę forsy!
Osobną kwestią jest budowanie własnej marki w necie, kiedy masz na listach mailingowych wielkie ilości ludzi, kiedy masz setki i tysiące wejść na bloga dziennie, wtedy umieszczenie banera przeradza się często w poważne prowizje. Jednak aby to osiągnąć trzeba a jakże wykonać dobrą robotę w necie… Zupełnie jak w mlm. Jednym słowem płacą i tu i tu za pracę którą wykonujemy.
Pozdrowienia!
Popularity: 2% [?]









Dobrze Piotr, że poruszyłeś ten temat. Ostatnio naprawdę porobił się niezły chaos i szczególnie młodzi, początkujący networkerzy wsadzają wszystko z czym się spotkają pod kapelusz MLM. Trzeba znać różnicę by wiedzieć na czym się stoi.
Piotr , dobrą robotę to mało powiedziane, trzeba się harować dokładnie tak samo jak w MLM, i nie każdy , jak zawsze zrobi na tym biznes. Z jednego powodu, a dokładnie takiego samego jak w MLM, czyli braku chęci do rozwoju i uczenia się !
Nie tak dawno trafiłem na jednym z polskich blogów komentarz do wideo jednej z postaci świata w temacie „mobilnych aplikacji” i zarabiania na ich tworzeniu. Ależ byłem zaskoczony ogólną zgodą co do tego, że ów pan nie powiedział nic nowego, bo przecież wiadomo, że to biznes jak każdy i trzeba wykonać dobrą, POTRZEBNĄ i WARTOŚCIOWĄ robotę i prawdopodobnie ok. 10-20% zapaleńców i uczących się zarobi na takim biznesie. Uważam, że reszta ma hobby… i pierwsze próby „w piaskownicy”. Głównie dlatego, że nie wytrwa w odpowiedniej dyscyplinie i rozwijaniu swojego biznesu we właściwy sposób przy wykorzystaniu najlepszych praktyk. Zamiast dostarczać wartość będą sobie „tworzyć dla siebie”… i unikać sprzedawania. Im dłużej rozkręcam biznes tym bardziej widzę jak mlm/pp są podobne do tego tradycyjnego biznesu – zarabiasz mnóstwo kasy jak zbudujesz system/organizację która tworzy mnóstwo wartości i „sama” się kręci.
Brawo Piotrze!
Bez pracy nie ma kołaczy. To starodawne polskie przysłowie,
ale jak bardzo aktualne. Żaden biznes nie da efektów, jeśli nie włożysz weń pracy.
Wchodzę w Twoje szkolenia i Anny. Twoja profesjonalność gwarancją MOJEGO
sukcesu..
Pozdrawiam Leszek Przygodzki
Witaj Piotrze, nie znam programów lojalnościowych, nigdy nie brałam w nich udziału, i ciesze się, jak piszesz, że i w PP i w MLM potrzebny jest ogrom systematycznej pracy i budowania swojego wizerunku i na Internecie i wśród ludzi, których spotykamy w swoich codziennych kontaktach. Może to i fajne, ze niepotrzebne jest czytanie książek i uczestniczenie w konferencjach, ale dla mnie to jedna z ważniejszych rzeczy w życiu. Te książki i konferencje, które „pożerają” czas są wg mnie najcenniejsze. Zmieniają sposób myślenia. Bogacenie się jest bowiem procesem i to nie szybkim. Ten proces to zmiana w naszym podejściu do pieniądza przede wszystkim.
Pozdrawiam serdecznie. Fajnie, że poruszyłeś ten temat.